W ciąży wiele kobiet wyobraża sobie, że będzie spokojnymi i cierpliwymi mamami. Widzą siebie przytulające dziecko, karmiące je z uśmiechem, opanowane i łagodne. A potem przychodzi codzienność – niewyspanie, zmęczenie, płacz dziecka, kolejne obowiązki i brak czasu dla siebie. W takich momentach złość potrafi pojawić się nagle, jak nieproszony gość. Wiele mam mówi: „Kocham swoje maleństwo najmocniej na świecie. Wiem, że ono nie robi mi tego specjalnie. A jednak we mnie coś się gotuje i reaguję inaczej, niż bym chciała…”. Obok złości pojawia się poczucie winy i wstyd, bo przecież „dobre mamy się nie złoszczą”.
Czym naprawdę jest złość?
To doświadczenie jest bardzo powszechne. W macierzyństwie złość pojawia się tam, gdzie miała być głównie radość i czułość. Ale ta emocja sama w sobie nie jest niczym złym. Wbrew mitom złość nie jest synonimem agresji ani porażki wychowawczej. To sygnał – informacja od ciała i umysłu, że jakieś granice zostały przekroczone albo że ważna potrzeba pozostaje niezaspokojona. Bez złości trudno byłoby stawiać granice i chronić siebie, trudno byłoby zmobilizować się do działania.
Złość jako wierzchołek góry lodowej
Często jednak złość to tylko wierzchołek góry lodowej. Pod nią kryją się zmęczenie, przeciążenie, brak wsparcia, niespełnione potrzeby spokoju, snu, odpoczynku, a czasem także lęk czy poczucie bezradności. Kiedy kobieta rozpozna, co tak naprawdę stoi za jej złością, może reagować skuteczniej i łagodniej – wobec dziecka i siebie samej.
Nie da się złości nie czuć – można nią zarządzać
Nie da się złości nie czuć. Można jednak nauczyć się nią zarządzać – zauważać ją wcześniej, rozumieć jej przyczyny i reagować w sposób, który zmniejsza napięcie zamiast je nasilać. Pomaga w tym kilka prostych strategii:
- korzystanie z prostych technik somatycznych – np. schłodzenie twarzy zimną wodą, potrząśnięcie poduszką, zaciskanie i rozluźnianie dłoni.
- zatrzymanie się na chwilę, wzięcie głębokiego wdechu i wydechu,
- nazwanie emocji („Czuję złość, bo jestem bardzo zmęczona”),
- danie sobie prawa do jej przeżywania, pamiętając, że ona minie.
Codzienne nawyki, które pomagają lepiej radzić sobie ze złością
Regulowanie złości nie zaczyna się w momencie wybuchu – dużo łatwiej poradzić sobie z trudnymi emocjami, gdy ciało i umysł są mniej przeciążone na co dzień. Sen, odpoczynek, ruch i wsparcie społeczne obniżają poziom napięcia w układzie nerwowym i sprawiają, że reakcje emocjonalne są łagodniejsze.
Dbając o regularne, choćby krótkie chwile dla siebie, kontakt z bliskimi czy aktywność fizyczną, tworzysz „bufor” odporności na stres. Dzięki temu złość nie narasta tak szybko, a gdy się pojawi, łatwiej ją zauważyć i nazwać, zamiast reagować impulsywnie. Dbanie o codzienne potrzeby to realna inwestycja w spokój, równowagę i większą cierpliwość w codzienności.
Złość jest częścią życia – także macierzyństwa
Złość sama w sobie nie jest niczym złym – to naturalna emocja, która informuje o przekroczonych granicach, niewystarczających zasobach czy niezaspokojonych potrzebach. Każdy jej doświadcza, również mamy. Pojawienie się złości nie oznacza, że jesteś „złą” mamą czy że kochasz mniej – to znak, że Twoje ciało i psychika wysyłają sygnał o potrzebie wsparcia i odpoczynku. Gdy nauczysz się ją rozpoznawać i regulować, staje się nie wrogiem, a sprzymierzeńcem, który pomaga lepiej zadbać o siebie i budować zdrowsze relacje z dzieckiem.

